Ameryka Południowa to drugi najmniejszy (po Australii i Oceanii) kontynent Świata. Kontynent na którym występują wszystkie strefy klimatyczne. W Ameryce Południowej jest 12 niepodległych Państw, a głównymi językami są portugalski i hiszpański, których używa ponad 95% mieszkańców tego kontynentu.
Jako, że Ameryka Południowa leży na drugiej półkuli to pory roku są tutaj przesunięte o pół roku w stosunku do pór roku na półkuli północnej. Tak więc będąc tam w listopadzie kiedy w Europie panowała zimna jesień w Ameryce Południowej trwała wiosna. Odwiedzane przez nas tereny leżą bliżej równika niż Europa dzięki czemu temperatura powietrza oscylowała w zależności od miejsca od 20 stopni (Buenos Aires) do 35 stopni (Rio de Janeiro).
Trzeba pamiętać, że Ameryka Południowa odkryta została przez europejczyków nieco ponad 500 lat temu. Nie można się spodziewać masy zabytków z tysiącletnią tradycją, liczyć nalezy natomiast na odmienność, a właściwie mieszankę kulturową, obyczajową i klimatyczną.
Podczas dwutygodniowej podróży odwiedziliśmy 4 Państwa: Argentynę, Urugwaj, Paragwaj i Brazylię.
Do Ameryki Południowej lecieliśmy samolotem na trasie Warszawa - Paryż - Buenos Aires. Lot z Paryża do Buenos trwał 12 godzin i 40 minut... Powrót z Rio de Janeiro do Paryża to "tylko" 9 godzin. Różnica czasu w stosunku do Polski to w Argentynie -4 godziny, a w Brazylii -3 godziny. Łącznie przebyliśmy nieco ponad 26 000 km. Poniżej krótki opis i linki do galerii miejsc, które odwiedziliśmy.




Buenos Aires (Argentyna)
Leżąca w dorzeczu La Plata stolica Argentyny – drugie co do wielkości miasto Ameryki Południowej. Ta kolebka tanga ma do zaoferowania niewiele zabytków, które otoczone są przez nowoczesne arterie komunikacyjne. Architektura Buenos Aires zaskakuje swoją różnorodnością stylów. To wpływ imigrantów na to miasto. Jak w każdym wielkim mieście mamy nowoczesne i luksusowe drapacze chmur oraz kontrastujące z nimi dzielnice biedoty. W tętniącym życiem mieście znajduje się jedna z najbardziej ruchliwych i szerokich (140 metrów) ulic na świecie - Avenida 9 Julio.


Colonia de Sacramento (Urugwaj)
Do tego urugwajskiego miasteczka jak większość turystów dotarliśmy promem z Buenos Aires. Prom płynął przez największą deltę rzeczną na świecie - deltę rzeki La Plata. Colonia nazywana jest "perełką Urugwaju" gównie ze względu na zabytkowe kolonialne centrum miasta. Przez ostatnie trzysta lat panowali tutaj na zmianę Portugalczycy, Hiszpanie, a nawet Brazylijczycy. Historyczne centrum miasta to jedyny obiekt Urugwaju wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


Estancia Santa Susana (Argentyna)
To miejsce pokazujące historię wsi argentyńskiej. Santa Susana to tradycyjne rancho, gdzie mieliśmy możliwość poznania tradycji „gaucho” - argentyńskich pasterzy bydła. Miejsce gdzie mogliśmy zjeść regionalne potrawy z grilla, zobaczyć popisy jazdy na koniu, regionalne tańce, oraz przejechać się konno lub powozem.



Ciudad del Este (Paragwaj)
Przygraniczne miasto nazywane często "Triple Frontera", czyli "zbieg trzech granic". To drugie co do wielkości miasto Urugwaju leży tuż przy granicy z Brazylią i Argentyną. Miasto rozwija się i funkcjonuje dzięki strefie wolnocłowej, dzięki czemu nazywane jest również „największym sklepem Ameryki Południowej” - ceny korzystne dla Brazylijczyków, niestety nie dla nas.



Wodospad Iguaçu (Argentyna, Brazylia)
Wodospad ten chociaż ani nie jest największy, ani najwyższy to w porze deszczowej jest najpotężniejszym wodospadem na Ziemi. Również żaden inny nie ma tylu osobnych kaskad. Jest ich około 275. Między kaskadami znajduje się wiele skalnych wysp. Przypominające ocean, szerokie na 4 km wody rzeki Iguaçu spadają z półkolistej krawędzi płaskowyżu Parana 72 m w dół. Woda spływa do wąskiego wąwozu, nazywanego La Garganta del Diablo (Diabelska Gardziel), a później rozdziela się na liczne kaskady. Gdy tam byliśmy dzięki opadom deszczu - pora deszczowa trwa od listopada do marca do Diabelskiej Gardzieli wlewa się w ciągu sekundy około 13,6 mln litrów wody. jest to ilość wystarczająca do napełnienia sześciu olimpijskich basenów. Ogłuszające wodospady można usłyszeć z odległości 24 km. Wodospady leżą na pograniczu argentyńsko-brazylijskim.



Paraty (Brazylia)
To miasteczko leżące u wybrzeża Oceanu Atlantyckiego oddalone jest o 270 km od Rio de Janeiro. Paraty jest, jak na Brazylię, dość starym miastem, jego początki sięgają lat 1530 – 1560. W czasach kolonialnych Paraty było ważnym portem, skąd eksportowano z Brazylii złoto. Do dzisiaj miasto to posiada jeden z największych brazylijskich kompleksów architektonicznych z XVIII wieku, z wieloma domami, kościołami, fortami, itd. Chodząc po centrum Paraty to rzeczywiście jakby przenieść się w czasie, do dawnej kolonialnej przeszłości Ameryki Południowej. Miasteczko to jest wpisane na listę zabytków kultury narodowej UNESCO. Wybrzeże w okolicach miasteczka jest przepiękne. Mieliśmy możliwość popływać szkunerem i podziwiać okoliczne wyspy i ich plaże. Tutaj przygotowaliśmy dwie galerie, jedną z miasteczka, drugą z malowniczego rejsu.




Rio de Janeiro (Brazylia)
Miasto to słynne jest przede wszystkim ze swego malowniczego położenia nad Zatoką Guanabara, corocznego karnawału połączonego z konkursami samby oraz otoczonych hotelami plaż Copacabana czy Ipanema. Nad miastem wznosi się, na górze Corcovado, gigantyczny posąg Chrystusa Odkupiciela. O Rio mówi się "a cidade maravilhosa" (wspaniałe miasto), bo choć dzielnice willowe sąsiadują tu z obszarami przerażającej nędzy, choć należy ono do najgęściej zaludnionych miejsc na świecie, to promieniuje z niego radość i zmysłowość, a mieszkańców nie opuszcza pogoda ducha. Poza tymi wszystkimi cudami krajoznawczo turystycznymi, brazylijska metropolia ma opinię jednego z najmniej bezpiecznych miast świata, o zastraszającej liczbie aktów przemocy i przestępstw.







powrót